Subkultury - Między przynależnością a innością
Współczesne realia zapewniają ludziom masę subkultur do wyboru – goth, emo, punk, hipsterzy, metalowcy, skinheadzi – to tylko krople w morzu kierunków, jakie można obrać ku odmienności.
Współczesne realia zapewniają ludziom masę subkultur do wyboru – goth, emo, punk, hipsterzy, metalowcy, skinheadzi – to tylko krople w morzu kierunków, jakie można obrać ku odmienności. Ich mnogość nasuwa mi zasadnicze pytanie: skąd w człowieku potrzeba bycia innym?
Pierwsze, co nasuwa mi się na myśl, to fakt, że przynależność do subkultury nie jest w pełni manifestem odmienności. Prawdą jest, iż subkultura stanowi grupę osób odróżniających się od „zazwyczaj”, jednak wciąż jest to zbiorowość ludzi do siebie podobnych. Przynależność oznacza wspólne zainteresowania, upodobania muzyczne czy estetyczne. Mając to na uwadze, można stwierdzić, iż paradoksalnie dołączamy do grup, które same w sobie reprezentują „odmienność”, a jednocześnie – być może podświadomie – próbujemy zredukować własne poczucie inności.
Znajdujemy ludzi, którzy są do nas podobni, myślą w zbliżony sposób, podobnie się ubierają i w podobny sposób patrzą na świat. To wszystko sprawia, że czujemy się częścią pewnej normy, mimo że formalnie poza nią wykraczamy.
Ponadto, jak twierdził Sokrates, człowiek jest istotą stadną. Jednocześnie współczesne jednostki wykazują silną potrzebę indywidualności. Subkultury stanowią więc pewien stan równowagi między realizacją potrzeby przynależności a potrzebą odmienności. Nie jest to jednak proces prosty, ponieważ budowanie tożsamości wiąże się z długą i często niejednoznaczną drogą. W jej trakcie jednostka eksperymentuje z ubiorem, gustem, kształtuje własne poglądy, obserwuje otoczenie i wyciąga wnioski.
Nie ma nic złego w dołączaniu do subkultur i stwierdzaniu, że to jednak nie to. Pojęcie „sezonówki” stało się na tyle powszechne, iż mogłoby wydawać się, że zmiana zdania nie jest możliwa bez narażenia się na krytykę. Jednakże jest to forma sprawdzania siebie w różnych rolach społecznych. Subkultury stają się wtedy narzędziem samookreślenia i pozwalają „przymierzyć” określoną tożsamość oraz sprawdzić, czy jest zgodna z własnym „ja”.
Zgodnie z tą myślą – próbujcie, sprawdzajcie, szukajcie. Nie ma nic złego w zawahaniu, a może ono przynieść korzyści w postaci tożsamości bardziej harmonijnej z nami samymi.
