Po prostu muzyka
Po prostu muzyka – dlaczego po prostu? Ponieważ mam wrażenie, że właśnie w tym kierunku od wielu lat zmierza główny nurt muzyczny.

Po prostu muzyka – dlaczego po prostu? Ponieważ mam wrażenie, że właśnie w tym kierunku od wielu lat zmierza główny nurt muzyczny. W ostatnich dekadach coraz częściej stawia on na prostotę i szeroką przystępność, co w mojej opinii wiąże się również z utratą części dawnego indywidualizmu artystycznego. Jest to trend zauważalny nie tylko w samej muzyce, ale również wszystkim wokół niej, czyli chociażby w modzie promowanej przez muzyczne ikony. W przeciwieństwie do czasów obecnych, w drugiej połowie XX wieku popularna muzyka masowa przechodziła wyjątkowo dynamiczne przemiany stylistyczne, a zaraz za zmianami stylu kompozycji szły zmiany mody.
W latach 50. byliśmy świadkami narodzin rock n’ rolla. Elvis Presley i Chuck Berry porywali tłumy, a w publiczności dominowały dżinsy, skórzane kurtki i włosy ,,pompadour”. W Stanach Zjednoczonych wciąż dużą popularnością cieszyły się folk i R&B, jednak już wkrótce zarówno tam, jak i w Wielkiej Brytanii rock zaczął dominować kulturę młodzieżową.
W kolejnej dekadzie mieliśmy do czynienia z tzw. ,,brytyjską inwazją”, rozpoczętą przez The Beatles, The Animals i The Rolling Stones. Byli to artyści w dużej mierze zainspirowani Elvisem i kontynuujący rozwój rocka. Spopularyzowali ten gatunek na całym świecie, również w Stanach, wypierając popularnych tam jeszcze wówczas twórców folkowych. Popularny był też styl tzw. ,,modsów”, promowany przez środowiska mniej rewolucyjne, w którym stawiano na pedantyczną elegancję i zainteresowanie nowymi trendami. Wraz z końcówką lat 60. zaczął rozwijać się rock progresywny i rock psychodeliczny, ciągnący za sobą tłumy hipisów, ubranych w dzwony i kwieciste koszule. Ikonami tych gatunków byli Pink Floyd, King Crimson oraz The Doors.
Największą do tamtej pory różnorodność zaobserwować można jednak było w latach siedemdziesiątych. To wtedy popularność zyskały zespoły z gatunku tanecznego disco, między innymi ABBA i Bee Gees, legendarne już formacje rockowe, takie jak Led Zeppelin, Queen czy AC/DC, znani artyści solowi; David Bowie i Elton John oraz legendy punkowe; The Clash, Ramones i Sex Pistols. Przodującymi zespołami z gatunku rocka progresywnego pozostali Pink Floyd i świeżo powstałe Genesis. To w tych latach nastąpiły największe podziały na subkultury, które w pewnej mierze zostały z nami nawet do dzisiaj. Zwłaszcza na początku dekady ruch hipisowski był wciąż na fali wznoszącej, fani dyskotek zaadaptowali dzwony, łącząc je z butami na platformach i cekinami, a zwolennicy punk rocka i hard rocka wciskali na siebie obcisłe, często znoszone dżinsy i poobdzierane skórzane kurtki z doklejonymi ćwiekami. W przypadku punk rocka stawiali sobie irokezy, a w przypadku hard rocka zapuszczali dłuższe włosy. Również w latach 70. powstał zespół Black Sabbath, który obecnie uważany jest za prekursora heavy metalu.
Tu na chwilę się zatrzymajmy i zastanówmy, co łączyło wymienione dekady. Po pierwsze był to gwałtowny rozwój mody, ściśle połączony z powstawaniem kolejnych gatunków muzycznych. Po drugie, bez najmniejszych trudności zauważyć można, jak szybko postępowała rewolucja muzyczna w tych latach. Od folku, królującego jeszcze w latach 50., w zaledwie 20 lat przeszliśmy do disco, szeroko pojętego rocka i heavy metalu. Artyści eksperymentowali, łączyli gatunki, tworzyli nowe, a przede wszystkim, nawet na chwilę się nie zatrzymywali. Zmiany stylistyczne następowały szybko, kolejne dekady często wyraźnie odcinały się estetycznie od poprzednich, a wymienieni przeze mnie artyści na wiele lat definiowali poziom w swoich gatunkach. Oczywiście, istniała muzyka komercyjna, ale nie spychała ona reszty gatunków na zupełny margines.
W latach 80. nastąpił gwałtowny rozwój muzyki popularnej, spowodowany między innymi powstaniem MTV. Królował wtedy Michael Jackson, Madonna i Whitney Houston. Kolejnym istotnym czynnikiem mającym wpływ na rewolucję w tworzeniu muzyki było udoskonalenie syntezatorów, co wiązało się z coraz częstszym zastępowaniem tradycyjnych instrumentów elektroniką.
Jednak wzrost popularności popu nie wyparł innych gatunków. Wciąż ewoluował punk, w którym właśnie w tej dekadzie powstał odłam „straight-edge” , zapoczątkowany przez zespół Minor Threat i odrzucający klasyczny punkowy nihilizm oraz nadmierne spożywanie alkoholu i zażywanie narkotyków. Lata 80. okazały się okresem szczególnie dużej popularności heavy metalu, thrash metalu i hard rocka. Powstały wtedy legendarne już zespoły takie jak Iron Maiden, Metallica, Megadeth, Guns n’ Roses i Bon Jovi. Wciąż popularne pozostało AC/DC, a Judas Priest ukształtował wizerunek jeżdżących na motocyklach metalowców w skórzanych kurtkach z ćwiekami. W tej dekadzie rozwinął się również hip-hop, którego fani chętnie nosili ubrania sportowe i dresy, często nieźle dające po oczach jaskrawymi kolorami.
W następnej dekadzie zaczęto powoli odchodzić od rocka i metalu. Wraz z wypłynięciem do głównego nurtu grunge’u, stacje takie jak MTV skupiły się głównie na nim oraz jak teraz można zauważyć, wiecznie żywym popie. Gatunek, który w założeniu miał walczyć z komercjalizacją, szybko stał się jej częścią. Zespoły takie jak Nirvana prezentowały całymi sobą niechęć i niedbałość w odniesieniu do właściwie wszystkiego.
Mimo że grunge odchodził od technicznej złożoności charakterystycznej dla części metalu i rocka progresywnego, stawiając bardziej na emocjonalność, surowe brzmienie i prostsze struktury kompozycyjne, miał pozytywny wpływ na rozwój mody w kontekście jej ciągłego rozwoju, bo zwyczajnie był czymś nowym. Styl Cobaina, a więc wytarte spodnie, za duży sweter i zaniedbane włosy szybko przebił się do głównego nurtu i pociągnął za sobą rzeszę wyznawców. Wcześniej wspomniana Nirvana, ale też Pearl Jam czy Soundgarden znacznie wpłynęły na światową modę, a dzisiejsze szerokie dziurawe dżinsy i oversize’owe bluzy są spuścizną właśnie tego ruchu w popkulturze. W latach 90. wciąż rozwijał się hip-hop i streetwear, pierwsze albumy wydał też 2Pac. Wciąż funkcjonował punk, chociaż też skręcił w stronę muzyki popularnej, szczególnie po powstaniu Green Day i The Offspring.
Po roku 2000 nastąpiła dominacja popu i rapu nad wszystkimi innymi gatunkami. Britney Spears, Jay-Z i Eminem zawładnęli mediami, a jak się później okazało, nurty, które reprezentowali, miały w tych mediach na długo pozostać. W modzie był wtedy popularny futurystyczny kicz, biodrówki, dzwony oraz crop topy.
W pierwszej dekadzie obecnego tysiąclecia działały jeszcze zespoły grające nu-metal, rock alternatywny i pop-punk, takie jak wcześniej wymieniony Green Day, Linkin Park, System Of A Down czy Blink-182. My Chemical Romance i Fall Out Boy spopularyzowały znany nam dzisiaj styl emo. Jednak były to ostatnie tchnienia muzyków, którzy byli czymś więcej niż hollywoodzkim produktem. Od tego momentu coraz wyraźniej widoczna stała się dominacja muzyki projektowanej pod szeroką przystępność i sukces komercyjny. Coraz więcej popularnych artystów zaczęło funkcjonować w ramach podobnych modeli produkcji i promocji, co spowodowało utratę wyrazistej indywidualności twórców. Jedynymi gatunkami interesującymi duże media zostały pop i rap, a moda związana z muzyką poszła w stronę nijakości i braku oryginalności lub zwyczajnie zniknęła.
Muzyka stała się zupełnie powtarzalna, a techniczne popisy instrumentalne czy ambitne teksty piosenek odeszły częściowo do lamusa. Może wydawać się, że żyję w bańce i nie umiem docenić współczesnych muzyków, ale prawda jest taka, że gdy obecnie wejdę na listę top 50 najpopularniejszych artystów na Spotify, jestem w stanie znaleźć może kilku, którzy faktycznie sami tworzą swoją muzykę oraz nie są podstawieni i wypromowani przez branżę. Nie odbieram tu umiejętności producentom i kompozytorom, którzy robią to za nich, ale przez to ludzie, których widzimy na scenie, często nie ingerują w żaden sposób w powstawanie ich „własnych” utworów. Z tych artystów, którzy samodzielnie piszą melodię i teksty, znów mogę wybrać zaledwie część, która w jakiś sposób odeszła od utartych schematów, a ich muzykę można nazwać oryginalną.
Co więcej, niewiele dzisiejszych wykonawców ma swój własny styl, który mógłby jasno zdefiniować grupę fanów. Oczywiście, dzięki temu muzyka staje się bardziej inkluzywna, ale niestety staje się również coraz bardziej nijaka. Ma w tym swój udział również internet, który skutecznie rozmył granice między subkulturami. Ze względu na łatwość prezentowania mody w social mediach, wiele nurtów szybko się miesza i zmienia, często zatracając swój oryginalny wygląd i ekskluzywność.
Współcześni muzycy przez rozwój narzędzi pokroju Auto-Tune nie muszą umieć śpiewać na najwyższym poziomie. Przez to, że sami nie tworzą muzyki, a jeśli już ją tworzą, to często używając programów komputerowych, nie muszą umieć grać na żadnym instrumencie.
Nikogo nie interesują już techniczne solówki i eksperymentowanie. Liczy się tylko to, co można zamknąć w trzech minutach do radia, a najlepiej w 30 sekundach do TikToka, oraz to, co najlepiej się sprzeda przez swoją łatwo przyswajalną strukturę i teksty, z którymi każdy może się utożsamić. Współczesna muzyka funkcjonuje w zupełnie innych warunkach niż kilkadziesiąt lat temu. Platformy streamingowe i media społecznościowe premiują krótkie, natychmiast chwytliwe formy, które łatwo funkcjonują jako pojedyncze fragmenty w internecie. Po spojrzeniu na rozwój muzyki w ubiegłym stuleciu, ciężko mówić o chwilowym przestoju obecnie. Muzyka w mainstreamie brzmi i wygląda tak samo od prawie dwudziestu lat. Zdarzają się oczywiście wyjątki, a różnorakie nisze wciąż istnieją, ale nie są one w stanie zdefiniować nawet znaczącej części branży.
Czy jest to trend odwracalny? Może. Czy uprościłem problem i zabrzmiałem jak sentymentalny, rockowy dziad? Bardzo prawdopodobne. Jednak nie da się ukryć faktu, że w mainstreamie znacznie rzadziej niż dawniej premiowane są dziś techniczne umiejętności instrumentalne i rozbudowane kompozycje. Nawet zakładając, że zespoły, które przedstawiłem, nigdy nie były częścią muzyki powszechnie słuchanej, byli to artyści szeroko znani i obecnie brakuje ich odpowiedników, łączących umiejętności techniczne z pewną popularnością.
Nie można oczywiście sprowadzić całej dzisiejszej muzyki do niewyraźnej i mdłej papki. Wciąż istnieją popularne zespoły i artyści solowi odchodzący od utartych schematów oraz tacy, którzy czerpią z dziedzictwa rockowego. W piosenkach Billie Eilish poza kompozycjami stworzonymi wyłącznie przez nią i jej brata, możemy znaleźć ciekawe zabiegi produkcyjne. Måneskin i Ghost aktywnie działają w obrębie muzyki „cięższej”, a teksty niektórych raperów stoją na naprawdę wysokim poziomie lirycznym. Wciąż są to niestety tylko wyjątki, ale dają pewną nadzieję na poprawę sytuacji w branży. O „artystach” pokroju Fagaty i Ekipy oraz całego środowiska YouTube nie wspomnę, ale też w pewien sposób obrazują problemy obecnej branży.