O Instytucie
Wiersz o pewnym instytucie, kto wie ten wie ;)
Chciałem naukami się zainteresować
Poszedłem do instytutu,
nie będę zdradzał skrótu
Ale tam mogłem tylko głowę schować
Przed wielkimi Panami,
Wszystko wiedzącymi
Choć jak się okazało
obiektywizmu nieobiecującymi
Przed przyjściem do instytutu
Się przygotowywałem
Cały miesiąc i dłużej
Włosy z głowy sobie rwałem
Ale niepotrzebnie,
bo gdy tam przybyłem
To się okazało,
że złą narrację przyswoiłem
Sami mnie zaprosili,
Chcieli wymienić się poglądami
Lecz potem strasznie się dziwili
Że ich pogląd mnie nie mami
Gdy wyłożyłem swoje racje,
Widocznie z braku weny,
Za inną interpretację
Zepchnęli mnie ze sceny
Wniosek z tego prosty
Gdy podważasz politykę powiatu
Nie idź do starosty
Bo nie rozważy tematu
